JAK ROZUMIEĆ ADWENT?

JAK ROZUMIEĆ ADWENT?

Czas na kolejną część naszego adwentowego cyklu. Dzisiaj zajmiemy się znaczeniem słowa adwent oraz tym, jak powinniśmy go rozumieć.

Słowo adwent pochodzi z języka łacińskiego od słowa adventus, które oznacza przyjście, przyjazd lub pojawienie się monarchy, czy też zwycięskiego wodza. W Kościele katolickim zostało przyjęte jako oznaczenie przyjścia Jezusa Chrystusa pomiędzy zwykłych ludzi (czyli de facto historycznego narodzenia) oraz Jego powtórnego przyjścia na końcu czasów.

W Ogólnych normach roku liturgicznego i kalendarza z 1969 roku czytamy: Okres Adwentu ma podwójny charakter. Jest okresem przygotowania do uroczystości Narodzenia Pańskiego, przez którą wspominamy pierwsze przyjście Syna Bożego do ludzi. Równocześnie jest okresem, w którym przez wspomnienie pierwszego przyjścia Chrystusa kieruje się dusze ku oczekiwaniu Jego powtórnego przyjścia na końcu czasów. Z tych względów Adwent jest okresem pobożnego i radosnego oczekiwania”.

To oczekiwanie ma dla nas wieloraki charakter:

Po pierwsze – jest wspomnieniem oczekiwania na pierwsze historyczne przyjście Jezusa Chrystusa. W ten sposób jesteśmy niczym starotestamentowi Izraelici, oczekujący przyjścia Mesjasza. Liturgia Adwentu ukazuje postacie proroków, którzy przepowiadali przyjście Zbawiciela. Już na samym początku dziejów, po grzechu pierwszych rodziców, Pan Bóg składa obietnicę, że ześle Tego, który ostatecznie zwycięży szatana i grzech (zob. Rdz 3,15). Naród wybrany przez stulecia oczekiwał spełnienia tej obietnicy. Pisał o tym bardzo wyraźnie prorok Izajasz na 600 lat przed narodzeniem Chrystusa. Również Jan Chrzciciel był tym, który głośno zapowiadał Jego przyjście. Warto zwrócić także uwagę na Maryję, która w szczególny sposób oczekiwała Pana Jezusa, nosząc Go pod sercem. To właśnie Ona, poprzez swoje Fiat – Niechaj mi się stanie, wyraża swoje całkowite poddanie się woli Boga, co jest dla nas najlepszym przykładem posłuszeństwa w wierze.

Po drugie – nasze myśli biegną ku uroczystości Bożego Narodzenia. Przygotowujemy się na to niezwykłe wydarzenie poprzez modlitwę, uczestnictwo w codziennych roratach, spowiedź świętą oraz postanowienia zmiany swojego postępowania na lepsze. Bóg staje się Człowiekiem i przychodzi do nas, a zatem my powinniśmy wyjść Mu na spotkanie.

Wreszcie po trzecie – zanurzamy się w zadumie, rozmyślaniu o naszej przyszłości. Jako wspólnota ludzi wierzących pamiętamy, że kiedyś Pan Jezus przyjdzie ponownie na ziemię, aby ostatecznie pokonać wszelkie zło i grzech oraz po wieki królować nad całym światem (paruzja). Oczekiwanie na Jego przyjście powinno być źródłem radości.

Adwent w niezwykły sposób przypomina nam, że całe nasze życie jest jednym wielkim oczekiwaniem, ponieważ zawsze do czegoś dążymy. Człowiek, który na nic nie czeka może nosić w sobie całkowitą pustkę. Życie chrześcijanina staje się piękne właśnie dlatego, że jest czekaniem, dążeniem do czegoś, oczekiwaniem na Kogoś. Mimo, że nie jest to już okres pokutny, to jednak warto powziąć stosowne postanowienia, które wzmacniają naszą wolę, mając na uwadze słowa Pana Jezusa: „uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przyszedł na was znienacka; jak potrzask” (Łk 21, 34). Ostrzeżenie to dotyczy Dnia Sądu, ale czyż nie pasuje równie dobrze do corocznego obżarstwa i konsumpcyjnych trosk naszych czasów w okresie przed Bożym Narodzeniem?

Dodaj komentarz